Statystyki

sobota, 16 czerwca 2012

wspomnienia z dzieciństwa - cd.

Mój pierwszy papieros
 
Karanie mnie trochę zelżało... a może ja stałam się grzeczniejsza... ale do pewnego momentu tylko... zapalenia pierwszego papierosa...


Było to na podwórku w starej szopie. Po powrocie ze szkoły najpierw zawsze musiałam odrobić lekcje. Tata gdy wracał z pracy najpierw sprawdzał moje zeszyty. Gdy czegoś brakowało to miałam przechlapane.
Tamtego dnia odrobiłam lekcje i razem z kolegami poszliśmy do starej szopy na podwórku. Zamknęliśmy drzwi i Maciuś (tak tak ten mój narzeczony z przedszkola) wyciągnął papierosy które podwędził swojemu ojcu. Ja przyniosłam zapałki i zapalilismy.
W tym samym czasie tata wrócił z pracy i po sprawdzeniu lekcji wołał mnie z balkonu.
Ja nie słyszałam a brat powiedział tacie że szłam do szopy.
Gdy zapaliliśmy papierosa nieoczekiwanie tata wpadł do szopy. Zobaczył mnie z papierosem w ręce. Bez słowa złapał mnie bardzo mocno za włosy z tyłu głowy, odebrał papierosy, wygonil chłopaków do domu mówiąc że z ich rodzicami również porozmawia. Ja wtedy ze strachu się popłakałam. Zaczęłam błagać tatę by mnie nie bił. Tata nic się nie odzywał tylko trzymając mnie za włosy prowadził do domu. Wiłam się w jego rękach ale to tylko pogarszało moją sytuację. Ból się wzmagał. Już wiedziałam że dostanę bo tata był po prostu wściekły. To że nie krzyczał tylko milczał i szedł ze srogą miną - oj... nie wróżyło to dobrze.
Przyszliśmy do domu, tata nakazał Bartkowi i mamie by poszli oglądnąć coś w telewizji a mnie zaprowadził dalej bez słowa do swojego gabinetu. Zamknął drzwi na klucz i dopiero wtedy puścił moje włosy.
Stałam bez ruchu czekając co będzie. Bardzo się bałam. Tata podszedł do biurka, usiadł i coś pisał nie odzywając się do mnie. Po kilkunastu minutach ciszy podał mi kilka kartek papieru i powiedział:
- masz napisać tu tysiąc razy i nie pomylić się: Nie będę więcej palić papierosów. Jeżeli się pomylisz za każdą pomyłkę dostaniesz po uszach.
- Ale tatku... tysiąc to za dużo.
- Nie dyskutuj!!! - krzyknął - i w tym momencie wykręcił mi ucho mocno w obie strony i pociągnął mnie za ucho najpierw do góry że musiałam stanąć na palcach a potem do biurka.
- Siadaj i pisz w ciszy i nie pomyl się!!! - wrzasnął.
Siadłam i zaczęłam pisać, tata w tym czasie coś notował.
Ręka mnie już rozbolała od pisania i chciałam przerwać na chwilę... tata gdy to zobaczył bez słowa podszedł do mnie i kazał mi wyciągnąć rękę przed siebie. Wyciągnęłam a on uderzył mnie po dłoni paskiem. Zapiekło okropnie.
Po jakimś czasie gdy zapisalam już 2 kartki zaczęłam liczyć i dopisałam brakujące zdania i oddałam tacie. Ręka mnie bolała... i od pisania i od paska.
Mogłam teraz odpocząć bo tata liczył moje zdania na kartce.
- Masz szczęście.... jest 1000 - usłyszałam...- ale nie myśl że to koniec... to było na rozgrzewkę. Zapamiętasz karę tak że już nigdy nie sięgniesz po papierosa.
- Przepraszam tatku, nie bij mnie. Ja już nie będę palić. - próbowałam wybłagać darowanie kary.
- To że nie będziesz palić to jestem co do tego przekonany... ale na karę zasłużyłaś. Na kolana do kąta i to już! - krzyknął.
Po kilku minutach klęczenia tata targając mnie za ucho podprowadził do krzesła, usiadł i przełożył mnie przez kolano. Już wiedziałam że lanie mnie nie ominie. Po 5 pasach krzyczałam z bólu. Wtedy tata przerwał i zapowiedział że to dopiero początek.
Blagałam żeby przestał. Ale wtedy tata chwycił mnie za włosy i zaczął kręcić nimi młynka... okropnie to bolało.
Potem znowu dostałam 5 mocnych pasów na goły juz tyłek. I wtedy dopiero tata mnie puścił.
Byłam cała zapłakana. Pupa mnie piekla i skóra głowy też nie mówiąc już o uszach.
Następnie tata wyciągnął papierosa z biurka, zapalił i powiedział że mam do końca go wypalić.
Bez słowa wzięłam. Wtedy tata krzyknął:
- A miałaś nigdy więcej nie dotykać papierosa!!! - i nieoczekiwanie uderzył mnie ręką w policzek. - to był test ale jeżeli go wzięłaś to będziesz musiala go do końca wypalić by miec nauczkę.
Bez słowa i drżąc cała ze strachu zaczęłam palić. Nie umialam jeszcze więc krztusiłam się, kaszlałam ale tata był nieugięty. Z surową miną patrzył na mnie bez słowa.
Gdy wypaliłam pół papierosa zrobiło mi się niedobrze i powiedziałam że zaraz zwymiotuję. Tata na to podał mi woreczek i nawet nie pozwolił wyjść do łazienki. Mdliło mnie okropnie.
Nie dałam rady wypalić do końca i chyba zrobilam się zielona... tak mi było niedobrze. Tata odebrał ode mnie papierosa, zgasił i wyrzucił.
i usłyszałam:
- od dzisiaj przez cały tydzień po odrobieniu lekcji będziesz przychodzić do mojego gabinetu na odbycie kary. Masz zakaz zabaw na podwórku przez ten czas. A dzisiaj na zakończenie kary masz posprzątać całą łazienkę. Za godzinę przyjdę sprawdzić.
Tata podszedł do drzwi i otworzył. Na trzęsących się nogach - tak mi było niedobrze - poszłam do łazienki. Mama gdy mnie zobaczyła popatrzyła na tatę ale widząc jego minę nic się nie odezwala.
W łązience usiadłam na sedesie i przesiedziałam najpierw pół godziny, tak mnie mdliło. Potem zwymiotowałam.
Zaczęłam sprzątać i gdy byłam w połowie mycia wanny do łazienki wszedl tata.
- co?! jeszcze nie skończyłaś? W takim razie do mnie do gabinetu i to już! - krzyknął.
- tatku... nie mogłam... wymiotowałam... -
- nic mnie to nie obchodzi! Mogłaś nie dotykać papierosa! Do gabinetu!!!
I w tym momencie znowu chwycił mnie za ucho sciskając je boleśnie.
Zaprowadził mnie tak a w gabinecie znowu musiałam tysiąc razy napisać: nigdy więcej nie dotknę papierosa.
Tym razem byłam już obolała i zmęczona i pomylilam się. Na co tata: - dobrze, w takim razie dokładam jeszcze tę karę. Przez cały tydzień będziesz to pisać, aż nauczysz się i obrzydną ci papierosy.
Kara na dzisiaj skończona.
I tu tata nie przytulił mnie. Przez cały tydzień trwania kary nie rozmawiał ze mną tylko wydawał polecenia.
Na drugi dzień do szkoły nie poszłam bo mnie mdliło po tym papierosie.






Dzień drugi kary za papierosa

Całą noc mnie mdliło i bolał mnie brzuch. Mama pół nocy przesiedziała przy mnie a rano powiedziała tacie ze dzisiaj do szkoły nie pójdę z bolącym brzuchem. Tata tylko zastrzegł jej że ja cały czas odbywam karę i żeby mnie nie wypuszczała na dwór.
Gdy jeszcze leżałam  w łózku przyszedł do mnie do pokoju i powiedział:
- Madzia, pamiętasz co wczoraj ustaliłem? Jako dodatek do kary którą odbędziesz mialaś tysiąc razy napisać: nigdy więcej nie dotknę papierosa. Z powodu swojej głupoty że go w ogóle wczoraj dotknęłaś i dzisiaj nie idziesz do szkoły masz to napisać na 20 kartkach. Linijka pod linijką. Równo. Jak wrócę z pracy to sprawdzę. Będzie to o wiele więcej niż tysiąc ale nie musisz już tego liczyć. Ma to być na tych 20 kartkach. I mają być zapisane z obu stron!
I po tych słowach połozył na stole 20 kartek fomatu A4 w kratkę.
Gdy tata poszedł do pracy odetchnęłam z ulgą ale gdy pomyślałam o tym że tak będzie przez caly tydzień to odechciało mi się wszystkiego.
Poszłam do mamy i powiedzialam:
- mamuś... pomożesz mi w pisaniu?
- Córeńko... wiesz przecież jaki jest tata. Zaraz pozna i po co ci większa kara. Wiesz, że ja też chcę dla ciebie dobrze ale zasłużyłaś wczoraj na to. Po śniadaniu zacznij pisać to zdążysz do powrotu taty z pracy.
Zrezygnowana i z lekka zbuntowana po śniadaniu siadłam do pisania. Po godzinie ręka mnie już bolała a zapisalam dopiero 3 kartki.
Pomyślałam że odpocznę sobie i włączę telewizor.
Bartka nie było w domu więc nie naskarży, młodszy Marek jest za mały jeszcze i nie umie mówić. Pozostała tylko mama ale znając jej wielkoduszność wiedzialam ze tacie nie powie.
Poszłam więc i włączyłam.
Akurat szedł jakiś film. Głupi jakiś bo cały czas się całowali... Przełączałam sobie po innych kanalach gdy nagle... coś strzeliło i telewizor zgasł. Wystraszyłam się i szybko odłożyłam pilota i poszłam dalej pisać.
Gdy zapisałam 10 kartek mama zawołała mnie na obiad. Zeszłam na dół do kuchni i mama zapytała:
- ile już córuś napisalaś?
- 10 dopiero...
- Lepiej się pospiesz bo tata wróci za 3 godziny. Żebyś zdążyła...
I wtedy przypomniałam sobie o telewizorze ale uznałam ze nie przyznam się do niczego...
Zjadłam szybko i poszłam dalej pisać.
Gdy usłyszałam że pod dom podjeżdża samochód taty szybko policzylam kartki. Zostały mi jeszcze 3...
Ręka mnie już bołała od pisania... Tata od razu jak wszedł do domu przyszedł mnie sprawdzić. Gdy zobaczył że nie skończyłam kazał mi wyciągnąć rękę przed siebie. Gdy zobaczyłam że wyciąga pasek rozplakałam się.
- Tatku... nie bij...
- Dostaniesz po 3 pasy na każdą rękę. Tyle ile nie napisałaś. Mialaś na to prawie cały dzień. I jak cofniesz rękę to za każde cofnięcie jeden pas więcej. Więc nie radzę.
Wyciągnęłam ręce przed  siebie i zamknęłam oczy. Gdy poczułam pierwsze uderzenie... odruchowo cofnęłam rękę - bardzo zapiekło. Pomyślałam, że chyba ucieknę...
I uciekłam. Zdążyłam uciec do łazienki i się zamknąć. Bardzo się bałam lania i nie pomyslalam wtedy że bedzie jeszcze gorzej... Tata stanął za drzwiami i powiedział:
- Nie będę Cię na siłę wyciągał z łazienki ale pamiętaj... z każdą minutą tutaj tylko pogarszasz swoją karę.
Słysząc to postanowilam otworzyć drzwi i wyjść. Dobrze znałam tatę i wiedziałam że jest konsekwentny i tak zrobi. Gdy tylko otworzyłam drzwi tata od razu chwycił mnie za ucho, ścisnął mocno i wykręcając je na wszystkie strony zapytał:
- i opłacało się uciekać?
Nic się nie odezwałam tylko piszczałam z bólu. A tata wykręcając mi ucho zaprowadził mnie do gabinetu. Zamknął drzwi na klucz i puścił w końcu moje ucho.
- A teraz zapamiętaj. Gdy zasłużysz na karę to już przed nią nie ma ucieczki. - To mówiąc wziął moją lewą rękę i trzymawszy ją mocno uderzył mnie po dloni pasem 6 razy. Krzyczałam bo bardzo piekły te uderzenia. Potem tak samo w prawą rękę.
Gdy skończył kazał mi klęczeć z rękami w górze przez 15 minut. Gdy próbowałam opuścić ręce wtedy targal mnie za ucho aż ich z powrotem nie podniosłam do góry.
Gdy klęczałam przypomnialam sobie o telewizorze i pomyślałam że jutro nie wrócę ze szkoły do domu tylko ucieknę... nie mialam zamiaru sie przyznac tacie. Bałam się ze za zepsuty telewizor tata wymysli taka kare ze przez miesiac bede musiala ja odbywac.
Gdy upłynęło już 15 minut tata powiedzial:
- Teraz dostaniesz lanie na gołą pupę. Ściągaj spodenki i majtki. Jakbys nie uciekala do lazienki byloby lanie na ubranie...
Ociągałam się...
- Szybko!!!! - krzyknął.
Krzyk podzialal na mnie natychmiast ze od razu stanelam przed tata z opuszczonymi majtkami.
- A teraz oprzyj się na krześle.
Zrobiłam to i po raz pierwszy w życiu dostałam lanie na gołą pupe nie na kolanie taty.
Krzyczłam z bólu a tata uderzał. Dostałam wtedy 10 pasów.
Gdy skończyl powiedzial:
- teraz muszę popracować a ty wracaj do pokoju i masz za zadanie przeczytać opowiadanie z książki do polskiego. Przed spaniem przyjdę cię przepytać.
I otworzył drzwi. Gdy szłam do siebie do pokoju już obmyśliłam plan jak jutro uciec z domu.
Nie chcąc wzbudzać żadnych podejrzeń przeczytalam całe opowiadanie i czując bolące pośladki po spotkaniu z paskiem wieczorem streściłam tacie co przeczytałam.
Pochwalił mnie i dał buziaka na dobranoc mówiąc:
- Jutro ciąg dalszy i pamiętaj że po przyjściu ze szkoły masz napisać tysiąc razy przed moim powrotem nigdy więcej nie dotknę papierosa.
- dobranoc tatku - powiedziałam i obolała zasnęłam pocieszając się tym że jutro kary nie będzie bo ucieknę.
 

2 komentarze:

  1. a posikałaś się wtedy ze strachu

    OdpowiedzUsuń
  2. i co uciekłas ja wczoraj dostalam takie lanie z nadal mnie boli i piecze ała

    OdpowiedzUsuń